1. WWDC za nami - co nowego przyniosła konferencja Apple? 🍎

WWDC za nami! 🥳

Największa programistyczna impreza Apple to jak zwykle okazja by pokazać nam nowe systemy operacyjne i rozwiązania softwarowe. To co dostaliśmy w tym roku wydaje się być naturalną ewolucją kierunku, w jakim Apple idzie od lat, pełną rozpiskę znaleźć możecie np. na stronie Techcruncha, wydarzenie odbyło się w poniedziałek, więc kto miał zobaczyć nowości to już je pewnie widział. “Więcej prywatności dla użytkowników” to chyba nowy catchphrase Apple.

No, chyba że jesteś użytkownikiem z Chin czy Białorusi, wtedy Apple za wiele Ci nie da. Kontrowersją obrósł bowiem jeden z ważniejszych “featurów” Safari, czyli tak zwany “Private Relay”. Ten quasi-VPN (Apple bardzo broni się przed używaniem terminu VPN) ukrywać ma adres IP użytkownika i jego lokalizacje - jeśli jesteście ciekawi detali, tutaj znajdziecie dobre opracowanie. Okazuje się jednak, że nie będzie on  dostępny w dziesięciu krajach, i to takich w którym najbardziej by się przydał. Strasznie chciałbym znaleźć jakikolwiek komentarz Apple w tym temacie, aczkolwiek podejrzewam, że powody są tak wyrachowane jak się to na pierwszy rzut oka wydaje, a co najwyżej dostałbym ładnie zapakowany przekaz PRowy.

Naprawdę polecam odcinek "Band in China" 😃

Co do prywatności i próby odzyskania kontroli nad technologią przez społeczeństwo - popularność przy okazji zapowiedzi premiery iOS 15 zdobył hmmm… manifest(?) nawołujący do Apple o wymuszenie nawet większych restrykcji wobec twórców aplikacji. Takich wychodzących nawet ponad niedawne ograniczenia w śledzeniu działalności użytkownika, o których było bardzo głośno w kontekście dużej krytyki ze strony Facebooka. iOS 15 Humane proponuje pójście krok dalej - możliwość “wyszarzenia” kolorów w celu uczynienia aplikacji mniej angażującymi, stworzenie, możliwość wyłączenie infinite scrolla czy inne usprawnienia zwiększające jakość życia użytkownika. Nie powiem, jest to całkiem interesujący zestaw propozycji, ładnie wpisujący się w filozofię Apple. Ciekawe, czy któraś z opcji przedstawionych w tekście kiedykolwiek trafi do iOSa.

Nie tylko my się pewnie zastanawiamy.

Jednak jak to zwykle bywa przy okazji apple'owskich zapowiedzi - wszyscy zapominamy, że tak naprawdę WWDC to konferencja dla programistów, na której znaleźć można masę nowych technologii. Ciężko przejść przez wszystko (listę sesji możecie znaleźć tutaj), ale od siebie chciałbym zaznaczyć, że strasznie podoba mi się ewolucja Swifta jako języka. Serduszko mi rośnie kiedy widzę, jak dużą rolę odgrywa w niej Konrad Malawski - niegdysiejszy bardzo wokalny członek krakowskiej JVMowej społeczności, potem waży członek zespołu Lighbenda (twórców Scali) zajmujący się Akką, a teraz przenoszący najlepsze rozwiązania ze Scali właśnie do Swifta. Swift Concurrency nad którym pracował przedostało się nawet na Keynote, co świadczy jak ważnym elementem języka się stało.

Także sezon na eventy techniczne już prawie za nami - pozostał tylko Windows i odbywająca się 24 czerwca impreza, prawdopodobnie zwiastująca pojawienie się następcy “dziesiątki”. Przyznam, że mocno czekam co pokaże nam Microsoft.

No i nie należy zapomnieć, że w ten weekend zaczęła się też inna, odwołana w zeszłym roku impreza, na którą wszyscy czekali z wypiekami na policzkach i z pewnością zbierze przed monitorami tysiące ludzi.

Oczywiście, chodziło mi o E3, drodzy fani piłki nożnej 😅 ⚽️ PS: Trailer Elden Ringa dla atencji 🎮 Czekam bardzo 🥰

Źródło:

2. Fast.ly “kładzie” internet, a giełda reaguje pozytywnie 📈

Są tygodnie, gdy przy pisaniu naszej soboty trochę nie ma “co do garnka włożyć” i trzeba wręcz szukać sobie tematów (aczkolwiek przyznam, że nie jest to za często). Są jednak też momenty, kiedy historię piszą się wręcz same - no bo jak inaczej nazwać sytuację, gdy nagle okazuje się, że właściwie internet to ma “single point of failure”, który potrafi jednym celnym uderzeniem położyć CNN, The Guardian, Reddit, Twitch, PayPal, Spotify i tysiące innych stron, wliczając w to te ministerialne?

Przejdźmy do konkretów: we wtorek, a okolicy południa, no cóż… nie chcąc używać mocniejszych słów - internet okazał się być mało funkcjonalny. Strony sypały błędami, a ze względu na rozmiar katastrofy (mówi się, że pośrednio dotknęła ona ok. połowy internetu!) początkowo nie bardzo było wiadomo co jest przyczyną - a nawet jakby ktoś chciał się dowiedzieć, to i tak portale informacyjne nie działały, więc trochę smuteczek (przykładowo, The Verge zaczęło relacjonować całą sytuację za pomocą Google Docsów).

Ostatecznie okazało się, że problemem była awaria w Fast.ly, jednym z największych na świecie CDNów  — cała usługa uległa awarii z powodu błędnej konfiguracji, którą wdrożona została globalnie na całym świecie. Chciałbym powiedzieć, że jest to największy w historii przykład tego, dlaczego warto robić Canary releasy, ale historia jest jeszcze zabawniejsza. Według Nicka Rockwella, szefa działu inżynierii i infrastruktury firmy, w kodzie Fastly w połowie maja wprowadzono błąd, który pozostał niezauważony. Niezauważony do czasu, gdy nienazwany użytkownik zaktualizował swoją konfiguracje, wywołując usterkę, która ostatecznie spowodowała uszkodzenie 85% sieci firmy. Tak, dobrze czytacie, użytkownik - wspomniany błąd sprawił, że w zasadzie każdy (a przynajmniej każdy używający Fast.ly) mógł złożyć Amazon.

Jeśli to nie jest moc, to ja już nie wiem co nią jest.

Ciekawostką z pewnością jest fakt, że po całej awarii akcje firmy… wzrosły (i to mimo ryzyka pozwów ze strony klientów). Wynika to z dwóch, mocno niezależnymi powodów. Po pierwsze, Fast.ly zadziałało równie skutecznie jak kiedyś zrobił to GitLab - nie schowało głowy w piasek, a bardzo transparentnie informowało o kolejnych podejmowanych działaniach. Po drugie, inwestorzy przekonali się, jak kluczowym elementem internetu jest firma, o której wcześniej wiedzieli pewnie tylko nieliczni. Nie ważne jak gadają, ważne żeby gadali, co nie?

Fajnie całą sytuację podsumował Corey Quinn

Na koniec zaś warto wspomnieć, że sytuacja z Fast.ly rozpoczęła dyskusję w społeczności na temat odpowiedzialności, jaką będąc twórcami serwisów mamy w stosunku do użytkowników. W rezultacie witryny korzystające z Fast.ly do dostarczania treści wykazywały różne błędy zależne od lokalnej konfiguracji witryny. Niektóre z nich oberwały tak mocno, że były w stanie zwrócić tylko HTTP 503 (usługa niedostępna). Jednocześnie wiele innych miało obsługę błędów, ale zamiast informować z pewnością dość zagubionego w danej chwili użytkownika o przyczynach niedostępności, bardzo często sprowadzana była do szeregu “śmieszków” - często zrozumiałych dla innych programistów, ale na pewno już nie dla kogoś używającego internetu sporadycznie.

Ostatni rok “wrzucił” w objęcia sieci w zasadzie wszystkich, dlatego też szeroko dyskutowanym terminem jest tak zwane “wykluczenie cyfrowe” np. osób starszych. Kiepska obsługa błędów to właśnie jeden z jego przejawów.

Guru Mediation to nie jest coś, co chcą zobaczyć użytkownicy 

Źródło:

3. Czy rzeczywiście praca zdalna to przyszłość? Zdania są bardzo podzielone 🏡

A na koniec małe podsumowanie, do którego zainspirowało mnie ogłoszenie Facebooka w kontekście pracy zdalnej, do którego wrócimy za chwilę. W poprzednim, pandemicznym roku, wiele mówiło się o tym jak wiele firm zamierza przejść na stałe na tryb pracy zdalnej / hybrydowy. Teraz, kiedy kurz nieco opada, spróbuje przyglądnąć się jak oryginalne zapowiedzi wyglądają w praktyce.

Okazuje się, że sporo firm zarządziło walne powroty do biura. Przykładowo, Uber spodziewa się od swoich pracowników minimum trzech dni w tygodniu pracy z siedziby. Podobnie wygląda sytuacja w Google. Plan zakładałby, że około 60% pracowników tej firmy będzie spotykać się w biurze trzy dni w tygodniu, podczas gdy kolejne 20% będzie pracować w nowych lokalizacjach biurowych, a 20% zdalnie. Bardzo podobnie postanowiło zrobić Apple, chcące przywrócić pracowników do biur na trzy dni w tygodniu.  Amazon poszedł jeszcze dalej, oczekując początkowo od pracowników zupełnego powrotu, aby ostatecznie złagodzić wymagania, umożliwiając dwa dni pracy zdalnej w tygodniu.

Facebook i Twitter podeszli do tematu jeszcze inaczej. Firmy stwierdziły, że jeżeli ktoś chce pracować zdalnie, a jego stanowisko to umożliwia - może pozostać w domu. Dokładnie tak samo zadziałać chce Spotify, wprowadzając program “Work from Anywhere”. Podobne zapowiedzi przewijają się również przez usta decydentów Salesforce i Microsoftu, aczkolwiek ten ostatni jeszcze bada sytuacje.

Jak widzicie, sytuacja jest szalenie skomplikowana, a oczekiwania, że po pandemii wszyscy na stałe już będziemy pracować z domów można włożyć między bajki. Podejrzewam, że hybrydowy model pracy będzie jednym z najgorętszych tematów 2021 roku.

Czy ciekawiło by Was takie (a pewnie nieco bardziej szczegółowe) opracowanie uwzględniające np. polski rynek? Jeśli tak, dajcie znać w komentarzach na naszym fanpage.

Źródło:


‌Pamiętajcie, żeby spróbować Vived, jeśli chcesz otrzymywać tego typu treści spersonalizowane pod Ciebie!