1. Procesy i Regulacje - Unia Europejska, Apple, Spotify i Epic👩‍⚖️

Dzisiejszą edycję zaczynamy od Unii Europejskiej i kolejnych regulacji, które nam szykuje - tym razem dotykających sztucznej inteligencji.

W połowie kwietnia ukazała się propozycja rozporządzenia o znamiennej nazwie Artificial Intelligence Act. Jest to efekt wielomiesięcznych prac, a całość ma stanowić podwaliny pod uczynienie Unii Europejskiej liderem w zakresie rozwoju bezpiecznej i godnej zaufania sztucznej inteligencji. Co ciekawe, celem dokumentu jest promocja użycia sztucznej inteligencji. Unia zauważa problem związany z rosnącym strachem przed możliwościami systemów informatycznych, zarówno pod względem ingerencji w prywatność, jak i możliwość profilowania i represjonowania poszczególnych grup (niech przykładem będzie tutaj system Huawei mający na celu wyłuskiwać z tłumu ludzi o konkretnej etniczności). Problem ten zamierza rozwiązać w swój ulubiony sposób - regulując rynek. Na szczególnym celowniku znalazły się użycia w medycynie, rekrutacji czy też system porządkowy lub sądowniczy. Wymagane ma być również “zrozumiałość” poszczególnych modeli i możliwość wprowadzenia ludzkiego nadzoru.

Jeśli oddamy wszystko w ręce samego AI, efekty mogą być mało przyjemne 😄

Czy szykuje nam się w związku z tym drugi GDPR, który mocno wstrząśnie całym rynkiem? Zobaczymy. Wydaje mi się, że nie brakuje na świecie woli politycznej do wprowadzenia tego typu obostrzeń, w związku z czym ze sporym prawdopodobieństwem możemy spodziewać się ich stopniowej implementacji.

Bonus: Trochę w tonie filmów z żółtymi napisami, ale strona Social Cooling jest świetnym przeglądem tego jakie ryzyka powoduje wszechobecne AI. U mnie dość mocno wpłynęła na opinie o temacie.

Oczywiście, jak Unia Europejska, to też prawo antymonopolowe. Otóż trwający od pewnego czasu konflikt Apple ze Spotify przerodził się w otwartą wojnę, której rezultatem jest wytoczenie przez UE zarzutów wobec praktyk monopolistycznych ze strony Apple. Pamiętam jak lata wszyscy zastanawiali się, dlaczego Apple otrzymuje taryfę ulgową w stosunku do takie Microsoftu - jak widać brakował upartego Spotify, które byłoby w stanie przeprowadzić sprawę przez biurokratyczną machinę Brukseli. Konflikt rozbija się o brak możliwości instalacji sklepów alternatywnych do App Store na urządzeniach firmy z Cupertino. Apple ma w związku z tym możliwość bycia samodzielnym szeryfem olbrzymiego ekosystemu, mogąc arbitralnie narzucać opłaty od każdego dolara który przez niego przepływa.

Całość zbiegła się z faktem, że w Stanach rozpoczął się bardzo podobny proces wytoczony Apple ze strony Epic Games. Ich konflikt z nadgryzionym jabłkiem bardzo głośno wybrzmiał w zeszłym roku. Po jawnym złamaniu przez Epic regulaminu i zastosowaniu alternatywnego systemu płatności w ich popularnej grze Fortnite, aplikacja wyleciał z App Store z hukiem. Epic ma nieco trudniej niż Spotify - w odróżnieniu od Europy, gdzie monopol jest praktyką zakazaną, w USA tak nie jest - niezbędne jest udowodnienie, że monopolista wpływa negatywnie na konsumentów. Fantastyczna serię podcastów na ten temat nagrało kiedyś Planet Money.

Na koniec powiązana ze sprawą ciekawostka dla fanów Nintendo - w dokumentacji sądowej znaleziono dowody na to, że planowane jest dodanie do Fortnite Samus Aran - bohaterki kochanej, ale ostatnimi czasy przykurzonej serii gier Metroid, stanowiącej podwaliny popularnych dziś metroidvanii.

A skoro o Metroidzie, to nie mogę się powstrzymać przed podzieleniem się materiałem dotyczącym mojej małej pasji - SpeedRunów. Enjoy yourself!

Źródła:

2. Co tak naprawdę wie o nas Facebook - iOS 14.5 oraz afera z Signalem 🕵️‍♂️

Po poprzedniej sekcji w której potraktowaliśmy trochę Apple jak chłopca do bicia, teraz postaramy się nieco obronić dobre imię firmy.

Otóż w tym tygodni światło dzienne ujrzał iOS 14.5. I pewnie minor tego systemu operacyjnego nie trafiłby do przeglądu tygodnia, gdyby nie fakt że wraz z nim pojawiły się nowe wymagania dotyczące prywatności, o które boje przez długi czas toczył z Applem Facebook. Nie ma się co dziwić, gdyż nowe regulacje bardzo mocno uderzają w firmę Marka Zuckeberga - nowa regulacja wbrew pozorom nie zabrania samego śledzenia aktywności użytkownika, zakazane jest jednak używanie bez pytania danych pochodzących ze “stron trzecich”, a także przekazywanie danych do podmiotów zewnętrznych. Taką stroną trzecią jest min. każda witryna używająca facebookowego Pixela w celu trackowania użytkowników, co pozwala na późniejsze “retargetowanie” reklam - czyli niejako przypominanie o np. danym produkcie.

To właśnie w ten sposób firmy takie jak Facebook są w stanie bardzo skutecznie targetować reklamy - a Apple planuje to ukrócić. Facebook odbija piłeczkę, że w czasach obecnego kryzysu dopasowane reklamy są w stanie uratować masę małych firm, Jest to argumentem, który znacznie bardziej do mnie przemawia niż groźby wprowadzenia potrzeby płacenia za Facebooka. Marchewka, nie kij panie Zuck.

Na kontrowersji związanej z Facebookiem wypłynąć chciał Signal. Sprawa ma na tyle interesujące drugie dno, że nie mogłem się powstrzymać przed podzieleniem się z Wami całością. Otóż świat obiegła informacja o tym, że podobno Signal planował wypuścić serię reklam, ukazującą jak wiele firmy technologiczne o nas wiedzą. Celem akcji miało być zwiększenie świadomości społecznej, a całość miała nie dojść do skutku ze względu na blokadę publikacji przez Instagram.

Tak miały podobno wyglądać reklamy Signala.

Na odpowiedź Facebooka nie trzeba było długo czekać. Otóż twierdzą oni, że cała akcja jest marketingowym fikołkiem - Signal nigdy nawet nie próbował rzeczonych reklam wypuścić, a screeny którymi się dzielił zostały zrealizowane w wygodnym momencie, kiedy ich konto zostało zatrzymane z powodu… zatorów płatniczych. Tak naprawdę jednak publikacja nie doszłaby do skutku i tak, gdyż podmioty należące do Facebooka nie pozwalają na umieszczanie w targetowanych reklamach informacji w jasny sposób opisujące osoby którym są wyświetlane - ze względu na ich prywatność właśnie. Jest to częścią regulaminu nie tylko tej firmy, ale w zasadzie każdego większego rynkowego gracza. Signal nigdy nie skomentował argumentacji ze strony Facebooka, co dla mnie jest niezłym dowodem na choć odrobinę słuszności po stronie firmy Zuckerberga.  

Za próba użycia nieco foliarskiej retoryki “ONI NIE CHCĄ ŻEBYŚ WIEDZIAŁ”, Signal zyskuje u mnie sporego minusa na wiarygodności.

Na końcu warto wspomnieć, że również Google postanowił zwiększyć widoczność na to, co z naszymi danymi robią appki zainstalowane na telefonach z Androidem. Otóż w ramach listingów Play Store już niedługo (konkretny timeline znajdziecie pod tym linkiem) pojawią się informacje o tym, jakie informacje o nas zbierają poszczególne aplikacji - jest to bardzo podobna funkcjonalność do tej, którą Apple wprowadziło w zeszłym roku. Ciekawe czy idąc za ciosem Google planuje już w kolejnym Androidzie wprowadzić monity zbliżone do tych z iOSa 14.5.

PS: nasze Vived już dopasował się do reguł Apple - nie używamy żadnych niedozwolonych platform śledzących, w związku z czym nie musicie się obawiać nowego pop upu 🥳

Źródła:

3. Jak jedną decyzją stracić ⅓ załogi - niezwykle ciekawy przypadek Basecamp 🤯

A na koniec mamy bardzo interesującą dramę (jakby w tym odcinku nie było samych dram) zza oceanu.

Czy słyszeliście o firmie Basecamp? Jest spora szansa, że tak - jest to firma tworząca oprogramowanie do zarządzania projektami o tej samej nazwie, ale także np. nowoczesnego klienta poczty e-mail Hey, o którym sporo mówiło się w zeszłym roku. Głośno było również o książkach firmy - “Shape Up”, opisujący jej techniki pracy nad produktem, a także “Remote” - ichniejszym poradniku do pracy zdalnej, który początkiem pandemii Covid-19 stał się bestsellerem Amazona. Jeśli jednak w dalszym ciągu nic Wam nie świta w temacie Basecampu, to jest to też miejsce gdzie powstał legendarny framework Ruby on Rails - jego twórcą jest David Heinemeier Hansson (DHH), który zajmuje stanowisko CTO firmy. Basecamp ogólnie jest interesującą firmą, idącą pod prąd niektórym rynkowym truizmom. Z tego też powodu ostatnie dwa tygodnie były tam bardzo gorące.

W reakcji na pewne kontrowersji, które pojawiły się wewnątrz firmy (a które lepiej przybliży linkowany artykuł), Jason Fried - CEO Basecampu - wprowadził... zakaz rozmów dotyczących spraw politycznych i społecznych w firmowych kanałach komunikacyjnych. W często przywoływanej wypowiedzi stwierdził on, że o ile wrażliwość społeczna jest ważna, o tyle naprawa świata nie jest celem istnienia Basecampu - ludzie powinni wykorzystywać podczas pracy energię nie na polityczne spory, a na tworzenie najlepszego możliwego oprogramowania dla klientów.

Basecamp nie jest tutaj prekursorem (końcówką poprzedniego roku na podobny ruch zdecydował się Coinbase). Mamy jednak do czynienia z firmą,  która stworzyła niejedną publikację o tym jak poukładana jest u nich praca - w związku z tym też  jest znacznie bardziej “na świeczniku”. Dość dobrze znane są efekty decyzji - z firmy (z różnych powodów) zwolniła się ok. jedna trzecia załogi (co brzmi dość szokująco, ale początkiem kwietnia w Basecampie pracowało tylko 57 osób), w wyniku kontrowersyjnej metody obrony decyzji zarządu odszedł też Ryan Singer - autor wspomnianego "Shape Up" i Head of Strategy firmy. Szczegóły możecie znaleźć w dość długiej publikacji The Verge.

Modern problems require modern solutions.”

Cała sprawa wydaje się być dla nas bardzo obca i mocno wpisująca się w specyfikę Stanów Zjednoczonych, osobiście jednak z dużym zainteresowaniem obserwuje rozwój wydarzeń. Fascynuje mnie zniuansowanie tego problemu. Na jakimś fundamentalnym poziomie rozumiem decyzje Frieda. Z drugiej strony wsłuchując się w głosy krytyków - poza oskarżeniami o “białą supremację” i wykorzystywaniu przywilejów  - przebijają się głosy, że tak naprawdę takie regulacje są niezwykle uciążliwe dla pracowników. W dzisiejszym rozpolitykowanym świecie nawet dyskusja o wyborze przedszkola może być uznana za polityczną, zakaz prowadzenia takowych może więc prowadzić do dość opresyjnego środowiska pracy. Bardzo dużo jest komentarzy o dość “folwarcznej” atmosferze całej firmy, i że po prostu była to kropla która przelała czarę.

Ostatecznie jednak najciekawszym będzie reakcja środowiska - czy za tym ruchem pójdą kolejne firmy, czy jednak ryzyko utraty znacznej jednak części załogi ukróci zapędy chcących pójść w ślady Basecampa.

Niby trochę nie wypada, ale jednak 🍿

Na ten moment ostatnim aktem opowieści są publiczne przeprosiny Jasona Frieda, który stwierdza, że “Mają jeszcze wiele do nauczenia się”. Nie znalazłem jednak żadnej informacji sugerującej, że wycofano się z decyzji.

Źródła:


Miłego weekendu i do zobaczenia we wtorek na podsumowaniu tygodnia ze strony JVM!

I pamiętajcie, żeby spróbować Vived, jeśli chcesz otrzymywać tego typu treści spersonalizowane pod Ciebie!